środa, 12 marca 2014

01x03


20 września 2029 rok.
Przez chwilę siedziałam w milczeniu. To co właśnie się stało zbiło mnie z tropu do tego stopnia, że nie umiałam uronić łzy. Patrzyłam na swoje dłonie który trzęsły się z nerwów, strachu i smutku. Postanowiłam że nie mogę tak siedzieć, jednak nie miałam zbytnio co ze sobą zrobić, dzisiejszy natłok informacji wręcz mnie dobił. Nie chciałam spotkać przyjaciółek, musiałabym się wtedy tłumaczyć ze swojego obecnego stanu samopoczucia, a nie miałam na to siły. Więc nie czekając na nic więcej po prostu udałam się pod prysznic. Ogoliłam nogi tak dokładnie, że miło było ich dotykać. Umyłam włosy, a gdy byłam już sucha i ubrana, zmyłam dokładnie makijaż i umyłam zęby. Mogłam iść zejść kolacje, ale mój żołądek był tak ściśnięty że nic bym nie przełknęła. Ułożyłam się na łóżku i dopiero teraz z moich oczu wypłynął potok łez. Nie zmrużyłam oczu przez całą noc.

4 stycznia 2030 rok.
Noc sylwestrowa była na tyle szalona że teraz, cóż jeszcze czułam pozostałości kaca. Czułam że moje życie może wrócić do normy. Zapomniałam o śmierci Connor'a. Tajemnicza, mroczna postać, odpuściła i właściwie nawet w domu nie działo się źle. A na dodatek ja i Thomas Fell zostaliśmy najlepszą parą szkoły. Oczywiście tak sobie tylko wmawiam, jednak czuje się teraz szczęśliwa, choćby z powodu dzisiejszego wyjścia. 
- Co ubierasz? - spytała siostra obwinięta w czarny, włochaty ręcznik. A z mokrych włosów, prosto na mój dywan kapała woda, zapewne jeszcze ciepła.
- Sama nie wiem, co powiesz na czarną, skórzaną spódniczkę i moją nową różową bluzkę? - spytałam, wydymając usta w ten modny dzióbek, a ta po chwili zastanowienie, skinęłam głową i podeszła do mojej szafy. Czyli o to chodziło, chciała coś pożyczyć. Więc w czasie kiedy ja zażywałam kąpieli, ta buszowała w mojej szafie. Zanim dołączyłam do siostry, musiałam ubrać bieliznę i dokładnie umyć zęby.
- Lilith! Szybciej! - usłyszałam zniecierpliwiony głos Cindy, ale postanowiłam się nie przejmować. Uczesałam włosy, po czym dokładnie je wyprostowałam. Pomalowałam się nieco mocniej niż na co dzień do szkoły. I dopiero wtedy wróciłam do swojej sypialni.
- Mogę wziąć Twoją czarną koszulkę z koronki? I tak jej nie nosisz, a mi będzie pasowała do skórzanych rurek. - chwilę się zastanowiłam, ale to jasne że się zgodziłam. A ta zostawiła mnie samą. I dobrze teraz w spokoju mogłam pomalować długie paznokcie, na jasny, perłowy róż. Kochałam róż, jak każda księżniczka.
Czasu miałam coraz mniej, więc zaczęłam ubierać na siebie wcześniej wspomniane w rozmowie z siostrą części garderoby. Czarną, rozkloszowaną spódnice sięgającą ledwie do połowy ud, ale za to jej stan był dość wysoki. Z wieszaka ściągnęłam również różową bluzkę z szyfonu, bez ramiączek, a każdy guziczek ozdobiony był mały, świecącym klejnocikiem. A na kołnierzyku widniały metalowe zakończenia. Na sam koniec odziałam swoje nogi, wysokimi, różowymi szpilkami i byłam gotowa. Na dole czekała już Cindy, swoją drogą ciekawe czemu nie ma jeszcze chłopaka, jest śliczna. Wygląda w końcu jak ja.
- Scotty! - krzyknęła, a potem rozległo się pukanie. Miałam nadzieję że za drzwiami pojawi się Thomas, jednak nie wiedziałam jak bardzo się przeliczyłam. Gdy siostra otworzyła drzwi, za nimi stała, niewysoka blondynka w towarzystwie zielonookiego przystojniaka. Malody, ona zawsze jest punktualna, ba chciałam już narzekać na Rene, ale rudowłosa pojawiła się zaraz za wcześniej wspomnianą dwójką ciągnąc za sobą kolejne ciacho.
- Jestem! I nawet się nie spóźniłam, Lilith, Cindy poznajcie mojego chłopka, Kola, Kol to Lilith moja najlepsza i jej siostra. - Cindy uśmiechnęła się wrednie, cóż nigdy nie przepadała za moimi przyjaciółkami dlatego też w klubie umówiła się z Neomi, Holly i Leilą. Dobór znajomych był czymś co bardzo nas różniło. Więc nie wchodziłyśmy sobie w drogę.
- Hej wszystkim! No i cześć Kol. - powiedziałam z uśmiechem. Jednak nie było czasu na słodkie powitania i zalotne żarciki, Thomas pewnie już czekał na miejscu, a chciałam by nie upił się beze mnie.

W klubie „Black house”
Staliśmy jeszcze na parkingu, czekając aż Scott kupi wszystkim bilety. Muzyka rozchodziła się w koło lokalu, a mi nogi wręcz rwały się do tańca, a większość podzielała mój entuzjazm. Nawet moja ciotka, a jej widok wręcz mnie wystraszył, jednak nie pokazałam tego po sobie, a bynajmniej miałam taką nadzieję. 
- Wchodzimy ! - zakrzyknął mój brat i wskoczył na plecy Trevora. Znałam go od zawsze, jakoś mi nie przeszkadzał, jednak nie był typem chłopaka którego uwielbiałam. A tym bardziej nie był pociągający. Możecie nazwać mnie materialistką, a może powiecie że jestem powierzchowna, ale nie lubię osób jego pokroju. Uboga dzielnica, brak rodziców i środków do życia. Ale cokolwiek o nim myślałam, nie wiedział o tym. Weszłam do lokalu i nie zważając na przyjaciół, zaczęłam rozglądać się po całym pomieszczeniu, szukając tylko jednej osoby. Jednak Thomasa nigdzie nie było. Przeczesałam włosy, poprawiłam ubranie i doszłam do Malody i Renesme. Stały przy jednym ze stolików czekając na swoich facetów, ba, miały bynajmniej pewność że tu są. Mijały kolejne minuty, a ja na siłę pokazywałam że nic się nie stało. Wlewałam w siebie kolejne drinki i w towarzystwie dziewczyn tańczyłam na środku parkietu. I może pogodziłabym się z nieobecnością Fell'a, jednak ten w końcu postanowił do nas dołączyć, jednak nie sam. U jego boku stała piękna, długonoga blondynka. Wręcz owijała się wokół jego ciała, a mnie strzelała cholera. Jak mój własny, osobisty chłopak mógł przyjść z tą suką. Nie chwila! Za szczypały mnie oczy, przez chwilę powstrzymałam łzy, ale nie mogłam wytrzymać tak na dłuższą metę, alkohol robił swoje.
- Ty świnio! Ty samolubny dupku! Zniszczę Ci życie rozumiesz, zniszczę Cię! - warknęłam przez zaciśnięte zęby, a później zamachnęłam się z całej siły, a moja dłoń wylądowała na jego policzku. Uśmiech znikną z ust Thomasa. Nie pozostawało mi nic innego jak wyjść, wcześniej uspokoiłam wszystkich że wrócę do domu sama i nie mają się martwić. A że znają mnie dobrze, nawet uwierzyli że zbytnio nie przejęłam się tą sprawą, jednak nie było tak.
Na dworze było zimno, a ja piechotą musiałam wrócić do domu, owszem, mogłam zadzwonić po ojca, jednak chciałam zostać na chwilę sama. Wygrzebałam z torebki papierosy i zapalniczkę. A gdy dym rozszedł się po moich płucach, rozluźniłam się i to był błąd. Łzy spłynęły po moich policzkach wraz z tuszem do rzęs. To bolało, nawet nie byłam świadoma jak zdrada mogła boleć, a do tego dochodził też wstyd i pośmiewisko, na które wystawił mnie Thomas. Wyrzuciłam papierosa i obejmując swoje ramiona dłońmi ruszyłam przed siebie. Chciałam powstrzymać łzy, jednak bez większego skutku. 
- Lilith. - usłyszałam czyjś cichy i niski głos. Przestraszyłam się, bo gdy rozejrzałam się na boki nikogo nie było w pobliżu. Dopiero po chwili dostrzegłam przed sobą mroczną, rozmazaną postać. Aby dokładniej przyjrzeć się owej postaci, przetarłam oczy, rozmazując się jeszcze bardziej. Jednak nie dbałam o to.
- Kim jesteś? Nie znamy się. - szepnęłam niepewnie, a głos łamał mi się z każdą sylabą. Postać zbliżała się w moim kierunku, a ja cofałam się w tył tak długo aż obcas się pode mną załamał i runęłabym, gdyby nie silne ramiona mężczyzny. Jak szybko się tu znalazł! To wręcz niemożliwe! Czyli i on był wampirem. Jednak szybko odgoniłam od siebie te myśli, gdyż mogłam mu się dokładnie przyjrzeć, gdy stawiał mnie na równe nogi.
-Damon? - spytałam niepewnie, a ten pokręcił głową, zdjął skórzaną kurtkę i zarzucił mi ją na ramiona, pachniała cudownie, uspokajająco i męsko, bardzo męsko.
-A teraz. Zapomnisz o tym spotkaniu, zapomnisz o mnie, a kurtkę masz od chłopaka imieniem Max, przyjechał tu z południa i wracał do domu zaraz po zabawie. - patrzyłam w jego niebieskie i lodowate oczy jak zahipnotyzowana, nie umiałam się wręcz ruszyć.
-Zapomnisz też o Thomasie, o tym co Ci zrobił, tak jakby w ogóle Ci nie zależało. Wracaj do domu. Zapomnij. - zamrugałam szybko i rozejrzałam się dookoła. Było ciemno i zimno, powinnam wracać do domu. I tak też uczyniłam, ruszłam ciemną i pustą ulicą prosto do domu.

Rudzia.
Mam nadzieje że nie przeszkadza Wam kochani ten przeskok w czasie, chcieliście Iana, więc postanowiłam ominąć kilka mało istotnych faktów z życia Lilith. Po raz kolejny dziękuję za komentarze, jest ich sporo, plus budują we mnie pokłady weny. Udało mi się dodać notkę wcześniej niż planowałam. Mam nadzieję że przypadnie Wam do gustu. Zapraszam do komentowania, pozdrawiam i całuje.

14 komentarzy:

  1. I bardzo dobrze że się spotkali...
    Tylko nie rozumiem dlaczego on nie chciał żeby Lilith pamiętała tego spotkania i tego co jej chłopak zrobił, jezu aż mnie zagotowało w środku..
    Bardzo dobrze postąpiła że dała mu w mordę
    Pozdrawiam i całuję
    Weroooo....

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny ;* Czekam na następny ;*
    Zapraszam też do mnie na nowy rozdział :
    http://klaroline21.blogspot.com/
    Pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Blog nominowany do Liebster Award! Więcej na:
    hybrid-sisterhood.blogspot.com
    xoxo, Hybrydy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny, bardzo mi się podoba
    Czekam na nn ;)
    Senshi

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam , chciałabym Cię powiadomić,że twój blog został nominowany przeze mnie do Liebster Award .
    Więcej szczegółów pod linkiem : http://otherviki.blogspot.com/2014/03/liebster-blog-award.html

    Jeśli chodzi o twój nowy rozdział to był bardzo ciekawy:) Przyjemnie czyta się to co piszesz. Końcówka bardzo ciekawa, szkoda tylko ,że Lilihth nie będzie o tym pamiętać.
    Chciałabym cię zaprosić na nowy rozdział do mnie na bloga jutro (czyli 15.03.2014r.) wieczorem na nowy rozdział. Pozdrawiam i zapraszam http://otherviki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. matko z każdym rozdziałem jest coraz ciekawiej i czytam bez mrugnięcia xD
    cudowne jest to jak piszesz i całokształt bloga :)

    Zapraszam : http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowity!
    Szybciutko dalej ♥
    http://smiertelnamysl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest niesamowity, a ja zaczynam rozumieć z tego coraz więcej^^
    Nawet chyba nie zdajesz sobie sprawy, jak przyjemnie i łatwo się to czyta. Jesteś małym geniuszem^^
    Koniec rozdziału bardzo intrygujący, dlaczego ona ma nie pamiętać tego spotkania?
    Pewnie dowiem się niedługo.
    Czekam na kolejny.
    Pozdrawiam ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Blog Award, więcej informacji na moim blogu :) http://i-jego-zielone-oczy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Blog Aword :)
    Więcej informacji u mnie : http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahah ja tak samo zaczynam teraz chwytać o co chodzi xd
    Dobrze ,ze juz wprowadziłaś dzisiaj Iana :3 fajnie sie to czyta,czekam na więcej :*
    Życzę weny i radosci z pisania.
    Pozdrawiam Wigi <3

    a tymczasem zapraszam na 8 rozdział z życia Sary :*
    http://themoordeath.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam na 9 rozdział z życia Sary
    http://themoordeath.blogspot.com/

    Pozdrawiam,życzę weny i radości z pisania

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam przed chwilą prolog i rozdziały i muszę przyznać, że masz bardzo oryginalny pomysł.
    Jeszcze z czymś takim się nie spotkałam, dlatego też mnie wciągnęło.
    Czekam z niecierpliwością na nn, chce wiedzieć jak to będzie dalej.
    Zapomniałabym napisać, że Twój styl pisania mnie się podoba.
    Pozdrawiam i życzę weny. :)
    _______

    Zapraszam serdecznie na nowy rozdział.

    nie-jestem-nia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń